
W dniu 27 lutego 2015 r. o godzinie 19.00 zapraszamy wszystkich chętnych na koncert szantowo-blusowy Bełchatowskiej Formacji Szantowej ?Szept Szkwału?.
Koncert ten odbędzie się w Clubie Desperado na ul. Czaplinieckiej 52
Wstęp wolny.
Jak dojechać:
https://plus.google.com/100500371574174548604/about?gl=pl&hl=pl
O klubie:
https://pl-pl.facebook.com/desperadoclub.pub
O zespole:
Poniżej list od Bełchatowskiej Formacji ?SZEPT SZKWAŁU? w którym opowiadają trochę o sobie:
?Dobry wieczór Wszystkim Znajomym i Nieznajomym, Żeglarzom i Miłośnikom szant. Szantomaniacy - to właśnie My, jesteśmy starszymi osobnikami, skromnymi grajkami - amatorami, bez wykształcenia muzycznego, którzy trochę opanowali wydawane z gardła jęki, nazywane tylko przez grzeczność ?śpiewem" oraz parę sprytnych uchwytów na gitarze co pozwala nam jako tako utrzymać się w kursie tonacji i rytmu !
Wszelako, z powodu tego amatorstwa, czasem mogą zabrzmieć muzyczne fałsze, więc pokornie prosimy Was o wyrozumiałość i nie wieszanie nas na rei za nogi albo głową w dół, bo to bardzo utrudnia nam konsumpcję rumu. Dla bardziej wrażliwych muzycznie, w barze są dostępne liczne płyny znieczulające, oraz ekologiczne zatyczki do uszu, wykonane z doskonałej jakości szwajcarskiego sera, który po wysłuchaniu szanty, można wykorzystać na zagrychę.!
Na dzisiejszy wieczór wybraliśmy dla Was, kilkanaście bardziej znanych i popularnych szant, mając cichą nadzieję, że grając i śpiewając, nie zanudzimy Was zbytnio i nie wywołamy tym samym wśród publiki charakterystycznych symptomów choroby morskiej.
Być może, w przyszłych rejsach, osłuchane szanty przydadzą się wam, do wspólnego śpiewania w portowych tawernach, jeszcze lepiej z akompaniamentem gitary, która jak wiadomo jest najlepszym instrumentem na jacht, do grania i czasami wiosłowania, - fortepian raczej tu odpada, jest dość niewygodny w tej roli, chociaż jego futerał mógłby się przydać jako zapasowa tratwa.
Nasza szantowo- gitarowa załoga to:
Krzycho, to wytrawny żeglarz, zaprawiony w bojach i bojkach Mazurskich jezior, prawdziwy fanatyk szant, posiadający imponującą bibliotekę tychże - ponoć w liczbie 1680 sztuk - który z zapałem rewolucjonisty- terrorysty, marzy tylko o jednym, aby zapędzić Was wszystkich do jednej tawerny, przywiązać do krzeseł i zmusić do wysłuchania wszystkich tych szant, po kolei, bez litości i co do sztuki !.
Ja mam na imię Irek jestem na razie raczkującym żeglarzem i nie chodzi tu o wesoły powrót do chaty po upojnym rejsie, a tylko o doświadczenie ! Wiem już gdzie jacht ma kierownicę, dziób i rufę, Krzycho, jako skipper ? często rzucał komendę: zamknij dziób i płyń na rufę. Kocham szanty, ale z racji ich ilości, jest to miłość trochę wybiórcza.
Janusz, to balladzista i indywidualista szantowy. Najbardziej doświadczony żeglarz i ?matros", który łyknął więcej słonej wody, niż my obaj rumu.
Jeśli więc macie do stracenia trochę czasu, nie jesteście zbyt nerwowi, lubicie szanty, ale wstydzicie się je śpiewać na trzeźwo, to tutaj śmiało możecie dać upust długo skrywanym chuciom ! Nie ma obaw, lokal jest ubezpieczony, sąsiedzi ponoć głusi jak pień, a piwko umili nam czas i wygładzi niedostatki wokalne. Wracając do domu, możecie jeszcze poćwiczyć śpiew chóralny, ale ostrożnie, bo Straż Miejska jest z reguły niemuzykalna i ma słabe poczucie humoru !
No to dosyć ględzenia ? płyniemy Gienia ! Z żeglarskim okrzykiem:
A hoj z tym wszystkim ? cumy rzucamy, flaszkę otwieramy i zaczynamy !