
W dniach 7-10 czerwca 2007 roku grupa żeglarzy z sekcji żeglarskiej ?Abordaż? Koła SITG KWB Bełchatów, przemierzała szlak Wielkich Jezior Mazurskich na trzech jachtach żaglowych którymi dowodzili: Leszek Kacprzyk (komandor rejsu), Roman Gogacz i Czesław Kalisiak. W rejsie o charakterze szkoleniowo-turystycznym uczestniczyło 15 osób, z tego 5 osób po raz pierwszy miało bezpośredni kontakt z żeglarstwem. Wśród załóg było dwóch emerytowanych pracowników kopalni - Zdzisław Rogowski i Jan Michalak.Uzgodniona wcześniej trasa wiodła szlakiem jezior północnych.
Pierwszego dnia załogi trzech jachtów wypłynęły o godzinie 14.00 z portu w Pięknej Górze K/Giżycka biorąc kurs na Sztynort. Po pokonaniu jezior Kisajno, Dargin i Dobskie - Wyspa Kormoranów, późnym popołudniem przypłynęły do portu w Sztynorcie.
Jeszcze tego samego dnia żeglarze zwiedzili barokowy Pałac Lehnodorfów z XVI wieku. Jego ostatni właściciel z tego rodu został stracony w 1944 roku za udział w zamachu na Hitlera. W drugi dzień rejsu wodniacy z kopalni obrali kurs na drugie co do wielkości polskie Jezioro Mamry. Neptun nie był tym razem zbyt łaskawy fundując całkowitą flautę. Po wpłynięciu na Mamry postój na kotwicy i ogólna kąpiel w malowniczej zatoczce okazał się zbawieniem dla rozgrzanych słońcem ciał. Wczesnym popołudniem przyszły pierwsze szkwały.

Dwie załogi wpłynęły na Jezioro Święcajty, by przy kei w Ogonkach spędzić kolejną noc, natomiast trzecia załoga popłynęła-forsując długi kanał, do Węgorzewa, by uczestniczyć w licznych imprezach żeglarskich. Trzeci dzień to powrót w kierunku portu macierzystego ? Pięknej Góry. Na Mamrach wreszcie powiało. Wiatr o sile 3B z właściwego kierunku spowodował, że zaczęła się żegluga i większe przechyły. Płynąc jednym halsem jachty zameldowały się przy kei w Mamerkach k/Węgorzewa na Jeziorze Przystań a ich załogi zanurzyły się w nie tak odległej historii zwiedzając Kwaterę Naczelnego Dowództwa Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH) ?Mauerwald? - z okresu Drugiej Wojny Światowej. Korzystając z planowego postoju, załogi zjadły późny obiad, by przy nadal korzystnym wietrze wyruszyć w drogę powrotną.

Ostatnia noc w bardzo gościnnym porcie ?Stranda? w Giżycku, to wieczór kapitański i szanty na łajbie u kapitana Kalisiaka. To też pierwsze podsumowanie jakże udanego pierwszego rejsu i mocne postanowienie powrotu za rok.
Leszek Kacprzyk